piątek, 21 lipca 2017

Druga z motylem

Druga kartka - z wykrojnikiem Moniki Cohenny. Można go kupić na ali. ;)




Zgłaszam ją do wyzwania "kartka z owadem"
oraz do
wyzwania z papierem craftowym.




czwartek, 20 lipca 2017

Z motylem

Trochę zmodyfikowałam jedną z najpopularniejszych mapek na kształt shakerów, które robiłam już wcześniej. Nie lubię stempli gumowych, bo brudzą i psują efekt, ale innego nie mam. ;(









środa, 19 lipca 2017

Kartka na wyzwanie z papierem craftowym

Dziś ciężki dzień. Nasilona hipotonia powoduje zwiększone drgawki. Najtrudniej było precyzyjnie przyklejać paski, a zwłaszcza rysować ramkę dookoła. Wyobraźcie sobie, że to robicie, kiedy Was trzęsie jak w Parkinsonie. :( I to samo z pisaniem, drgawki sprawiają, że nie trafiam w klawisze. Hipotonia towarzyszy mi zawsze, więc takie czynności są trudne zawsze, ale nie zawsze drgawki są aż tak silne.

Kartka została wykonana w stylu iris folding. Wyzwaniem było użycie papieru craftowego. Użyłam go i do wyklejania, i di kwiatka. ;)

Wyzwanie można znaleźć tutaj.







2 pudełka

Dziś pokażę Wam 2 nieudane pudełka.

Tej samej nocy co zakładki i kolczyki zrobiłam pudełko dla M. Pudełko ma skazę, ale postanowiłam pokazywać też te mniej udane prace. Dotknęłam mokrej serwetki palcem i kawałek na palcu został. Ale mnie takie skazy w ręcznie robionych przedmiotach nie przeszkadzają, wyleczyłam się z perfekcjonizmu już dawno, EDS temu sprzyja. ;)

Pudełko miało w ogóle niefart. Chciałam zrobić jedno dla siebie, a drugie dla M. To miało być moje, miałam nakleić serwetkę z labkiem. Niestety okazało się, że braknie mi białej farby. Malowałam je tylko 3 razy. Nie wiem, kiedy będę mogła znowu zrobić zamówienie. Bardzo fajne jest to pudełko z dekielkiem. Chyba zrobię ich więcej. ;)




Drugie pudełko mnie wkurzyło. Decoupage nie nadaje się dla mnie, bo wymaga cierpliwości, godzin czekania między każdą warstwą farby. Ja nie będę czekać. Za pierwszym razem przykleiłam serwetkę na morką jeszcze białą farbę, więc się cała pomarszczyła. Marszczenie to jeszcze nie problem, nie wpływa to na obrazek, który nadal jest ładny. Niestety serwetka na wierzchu wyszła dziwnie rozbielona. I tu już nie wiem dlaczego, Używałam co prawda innej, nowej farby, ale lakieru tego samego co zawsze. Zdarłam więc serwatkę papierem ściernym i na nowo nałożyłam. Tym razem odczekałam dobę, aż farba wyschnie. I co? I jest dokładnie to samo! Serwetka pomarszczona i rozbielona. Nie było wcześniej takich efektów. Kota kładłam na tej samej farbie, tylko z innego opakowania, mniejszego. Skończyło się, więc kupiłam nowe opakowanie TEJ SAMEJ farby, tylko większe. Wszystko inne było jak zawsze. I mimo to nie wychodzi.


Zobaczcie - kot ma ładne, intensywne kolory, a labek jest jakby pokryty mgłą. Nie mam pojęcia, o co chodzi! Biję się z myślami i zastanawiam, czy znowu tej serwetki nie zedrzeć. Ale jak za trzecim razem znowu będzie to samo? Nie będę przecież po raz kolejny robiła czegoś, co wymaga bezsensownej cierpliwości. 


wtorek, 18 lipca 2017

Kolczykowa zabawa z DIY cz. 1

DIY opublikował w niedziele pierwszy tutorial biżuteryjny, nie dość, że można się czegoś nauczyć, to jeszcze można wziąć udział w zabawie. Ja biorę. ;)

Moje pierwsze kolczyki są inspirowane tutorialem DIY, chociaż troszkę je zmodyfikowałam. Nie miałam drucika, wykorzystałam duże bigle, które potem domknęłam na tyle, na ile się dało. Mam nadzieję, że nie będą się otwierać. Użyłam koralików Bicone 6 mm, bo tylko te weszły na bigle, plus łańcuszek. Miałam jakiś o wyjątkowo malutkich oczkach, co sprawiło mi dużą trudność, ale jakoś poszło.








Wieczorne zdjęcia nigdy nie wychodzą dobrze, więc aktualniejsze, bo z dziś:










Bardzo mnie ucieszył ten tutorial, bo nie wiedziałam, co z tych dużych bigli mogę zrobić i jak ich używać. No to już wiem. ;)
Niestety Linux nie chce mi czytać aparatu, więc do dyspozycji mam tylko telefon, z którego wysyłam zdjęcia na fb, a stamtąd je sobie zapisuję. Linux sux :/


poniedziałek, 17 lipca 2017

Jeszcze jedna para omeg

Coraz lepiej mi wychodzą. ;) Ale jeszcze daleko do tego, co bym chciała.
Użyłam chińskich sznurków i monetek. Bardzo mi się dobrze na nich pracowało, są dość miękkie. Jeszcze mam do sprawdzenia sznurki pega acetat.



Omegi można kupić tutaj.

niedziela, 16 lipca 2017

Z motylem

Widzę dziwną zależność. Jeśli powtarzam jakąś kartkę (co prawda zmieniając detale, ale jednak), to nie wychodzi tak dobrze jak za pierwszym razem. Pierwsza jest zawsze najlepsza. Tak samo mam z kartkami na zamówienie - nigdy nie wychodzą. Dlatego NIE ROBIĘ kartek na zamówienie. Jeśli ktoś jakiejś potrzebuje, to ma wybór na Allegro. ;)

Tym razem zrobiłam kartkę - slider card - z motylem i kwiatami z witrażowego papieru - mojego ulubionego ostatnio.

Kartkę zgłaszam na wyzwanie z owadem i ogrodnicze. ;)







sobota, 15 lipca 2017

Z sową

Miała być sowa w dziupli, ale drewno wyszło niedrewnowe. ;) No ale sowa też symboliczna, więc można je potraktować symbolicznie. ;) 
Sowę zgłaszam na wyzwanie zwierzęce. 







Tukan

Zdecydowanie wolę niewielkie wzory, które robi się szybko, niż duże, na których w ogóle nie widać postępów. Nie mam cierpliwości, jak nie ma efektu, to mnie zniechęca. Tego tukana robiłam aż 3 dni, mimo że jest nieduży, i już traciłam cierpliwość, szczególnie przy ostatnim czarnym.
Tukan wyląduje w smashu. ;)




Tukan wylądował w smashu z jednym z ulubionych cytatów, ale dziś jest za ciemno na zdjęcia. :(



***
Dołączam do motylkowego candy u Kasi. 



piątek, 14 lipca 2017

Wymiana zakładek

W Scrapcafe odbyła się fantastyczna zabawa polegająca na wymianie zakładek. Reguły możecie znaleźć w tym poście. Dostałam zakładkę od Agnieszki i od Carmen - za obie bardzo dziękuję, są cudne! W dodatku dziewczyny chyba czytają mi w myślach, bo marzę akurat o tym stemplu Santoro, którego użyto do zakładki. <3 Bardzo dziękuję także organizatorce zabawy i za kupon zniżkowy!

Za rok też chętnie wezmę udział w zabawie. ;)




Zakładki leżą na książce, którą właśnie czytam. Jest to zbiorek wierszy Władysława Szlengla, który zginął w getcie warszawskim w latach 40.

Mała Stacja Treblinki 

Na szlaku Tłuszcz-Warszawa,
z dworca Warschau-Ost
wyjeżdża się szynami
i jedzie się na wprost...

I podróż trwa czasami
pięć godzin i trzy ćwierci,
a czasami trwa ta jazda
całe życie aż do śmierci...

A stacja jest maleńka
i rosną trzy choinki,
i napis jest zwyczajny:
tu stacja Treblinki. 

I nie ma nawet kasy
ani bagażowego,
za milion nie dostaniesz
biletu powrotnego... 

Nie czeka nikt na stacji
i nikt nie macha chustką,
i cisza tylko wisi,
i wita głuchą pustką. 

I milczy słup stacyjny,
i milczą trzy choinki,
i milczy czarny napis,
że... stacja Treblinki. 

I tylko wisi z dawna
(reklama w każdym razie)
zniszczony stary napis:
"Gotujcie na gazie".


***
Dwie śmierci

Wasza śmierć i nasza śmierć to dwie inne śmierci.
Wasza śmierć - to mocna śmierć,
szarpiąca na ćwierci.
Wasza śmierć śród szarych pól
od krwi i potu żyznych.
Wasza śmierć - to śmierć od kul
dla czegoś - ...dla Ojczyzny.
Nasza śmierć - to głupia śmierć,
na strychu lub w piwnicy,
nasza śmierć przychodzi psia
zza węgła ulicy.
Waszą śmierć odznaczy krzyż,
komunikat ją wymienia,
naszą śmierć - hurtowy skład,
zakopią - do widzenia.
Wasza śmierć - wy twarzą w twarz
witacie się w pół drogi,
nasza śmierć - to skryta śmierć kopana w masce trwogi.
Wasza śmierć - zwyczajna śmierć,
człowiecza i nietrudna,
nasza śmierć - śmietnicza śmierć,
żydowska i - paskudna.
Nasza śmierć jest waszej śmierci
daleką biedną krewną.
Gdy spotka wasza - naszą śmierć,
nie wita jej na pewno.
I w czarną noc przez smugi mgieł nad miastem - w mroków piekle,
dwie śmierci przeklinają się,
złorzecząc sobie wściekle.
Na murku - patrząc w strony dwie,
podgląda kłótnię skrycie
to samo chciwe, sprytne, złe
i jednakowe Życie.